piątek, 2 lipca 2010

Zielona Księga Europejskiego Prawa Umów.

1 lipca (czwartek) b.r. Komisja Europejska opublikowała na swoich stronach internetowych Zieloną Księgę "Europejskiego Prawa Umów" (Green Paper from the Commission on policy options for progress towards a European Contract Law for consumers and businesses).


http://dl.dropbox.com/u/100390/Zielona%20Ksiega_ENG.pdf
http://dl.dropbox.com/u/100390/Zielona%20Ksiega_PL.pdf

Co prawda od zielonej księgi do konkretnych rozwiązań jeszcze długa droga, ale polecam zapoznanie się z tymi materiałami i monitorowanie rozwoju sytuacji.

Zob. także komentarze:

środa, 8 kwietnia 2009

Charakter prawny licencji patentowej: replika.

Niniejszy post jest odpowiedzią na komentarze zamieszczone przez "carpcov" oraz "miszKa" do posta z 27 stycznia 2009r. dotyczącego charakteru prawnego umowy licencyjnej.

Ad. 1 akapit

Jeśli chodzi o umowę licencyjną jako umowę nazwaną, uważam, że słuszne jest takie jej traktowanie. Jeśli bowiem spojrzeć do pwp, to okazuje się, że prawo z patentu unormowane tam jest od strony pozytywnej i negatywnej- art. 63 i 66. Art. 66 ust. 2 stanowi z kolei podstawę udzielenia licencji. Warto zauważyć, że przepis ten znalazł się w bezpośrednim sąsiedztwie przepisu zakazowego. Z całości regulacji można więc wyinterpretować jakie działania licencjobiorcy są dozwolone, a więc czego licencjodawca nie może mu zakazać. Licencjobiorcę ma więc prawo do zarobkowego i zawodowego korzystania z opatentowanego wynalazku na całym terytorium RP (w przypadku udzielenia licencji pełnej), czemu licencjodawca nie może się sprzeciwić powołując się na art. 66 ust. 1 pwp. Wynika z tego, że kompetencja do działania oraz zakres działania licencjobiorcy zostały ustawowo określone, co znaczy, ze mamy do czynienia z umową nazwaną. Wątpliwości budzi jedynie charakter prawny tej umowy nazwanej.

Ad. 2 akapit

Faktycznie, w literaturze wyróżnia się „mieszane” sposoby określania charakteru prawnego umów licencyjnych. Przykładowo zdaniem prof. Markiewicza (przedstawionym jeszcze przed wejściem w życie obecnej pwp) umowa licencyjna ma charakter podwójny: upoważniająco- zobowiązujący. Trzeba jednak zwrócić szczególną uwagę że upoważnienie i zobowiązanie nie odnoszą się do tego samego przedmiotu. I tak:

1. Upoważnienie odnosi się do czynności, jakich może dokonywać licencjobiorca - kompetencja do określonego działania we własnym lub cudzym imieniu i interesie, co rodzi po stronie licencjodawcy stan związania, nie może on spowodować w drodze zastosowania środków prawnych, aby licencjobiorca powstrzymał się od działania należącego do jego kompetencji. Wydaje się, że chodzi tu o te wszystkie czynności, które są związane z zarobkowym i zawodowym korzystaniem z wynalazku, a którym licencjodawca nie może się sprzeciwić podnosząc roszczenia z art. 66 ust. 1 pwp.

2. Zobowiązanie odnosi się do tych postanowień umowy licencyjnej, które nie odnoszą się do upoważnienia do korzystania z wynalazku. Pwp kreuje np. obowiązek przekazania informacji dotyczącej korzystania wynalazku, chyba że strony w umowie inaczej postanowiły (art. 77 pwp).
Wynika z tego, że licencjobiorca mógłby wysuwać roszczenie o udzielenie informacji względem licencjodawcy opierając się na brzemieniu art. 77 pwp, który statuuje charakter zobowiązania licencjodawcy.

Jak widać powyższe „połączenie”, czy też „wymieszanie” dwóch koncepcji, odnosi się do dwóch różnych zakresów przedmiotowych. Sam charakter prawny licencji (jako upoważnienia do korzystania z wynalazku) pozostaje nadal niewyjaśniony. Dodatkowo pojawia się zamęt, gdyż nagle okazuje się, że jedna i ta sama czynność może być podzielona i rozpatrywana na dwóch płaszczyznach. Można by zadać pytanie, dlaczego upoważnienie wynikające z art. 66 pwp jest rozpatrywane z punktu widzenia działania o charakterze upoważniającym, natomiast przekazanie informacji dotyczących korzystania z wynalazku jest już traktowane jako obowiązek przedsiębiorcy? Można by przecież argumentować, że zarówno pierwsze (upoważnienie do korzystania), jak i drugie działanie (przekazanie informacji) wynikają z jednej i tej samej czynności. Co więc sprawia, że mają być traktowane w odmienny sposób?

Ad. 6 akapit.

Wydaje mi się, że problem nie zamyka się w faktycznym korzystaniu z wynalazku. Treścią umowy licencyjnej jest bowiem możliwość zawodowego i zarobkowego korzystania z wynalazku na terytorium RP: możliwość np. wprowadzania do obrotu i importowania produktu objętego patentem, możliwość udzielenia sublicencji, jeśli w umowie została ona przewidziana. Chodzi o to, że korzystanie z wynalazku może nie ograniczyć się wyłącznie do faktycznego jego wykorzystania, ale także może zaistnieć np. konieczność uzyskania koncesji na wprowadzanie produktu do obrotu. Jak należy traktować taką czynność w świetle teorii upoważnienia. Nie wspominając już o tym, ze udzielenie sublicencji z całą pewnością nie mieści się w zakresie pojęcia czynności faktycznych.

Ad. 7 akapit.

W takim wypadku, podążając wynikami wykładni systemowej (i nie zajmując się teorią rozporządzenia), bliżej byłoby umowie licencyjnej do charakteru zobowiązaniowego niż upoważniającego. Podstawowym przepisem o umowie licencyjnej jest bowiem art. 66 ust. 2, który następuje bezpośrednio po art. 66 ust. 1 (co nie jest zbytnim odkryciem), a który dotyczy możliwości podnoszenia przez uprawnionego z patentu roszczeń zakazowych względem osób trzecich. Z art. 66 ust. 2 wynikałoby więc, że wobec licencjobiorcy licencjodawca roszczeń takich nie może podnosić - są one wobec niego „zablokowane". Czy można to uznać za argument przemawiających za zobowiązaniowym charakterem umowy licencyjnej?

Ja - osobiście - pomimo wielu niejasności - skłaniam się do uznania umowy licencyjnej za czynność o charakterze rozporządzającym. Jest to, co prawda, duże ograniczenie licencjodawcy, jednakże przyjmowane przez niego świadomie. Z drugiej strony prawa własności intelektualnej (w tym przemysłowej) i ich komercjalizacja różni się znacznie od komercjalizacji innych dóbr (rzeczy). Niepewność co do wyniku ekonomicznego podjętego działania powinna być rekompensowana większą pewnością prawną w stosunkach licencjodawca - licencjobiorca. Wydaje mi się, że wprowadzenie przez ustawodawcę przepisu o obciążeniu prawa z patentu umową licencyjną nie było przypadkowe. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji, jakie może wywołać uznanie możliwości obciążania praw bezwzględnych prawami względnymi – jednakże w tym konkretnym przypadku wydaje mi się to właściwe. Pytanie, czy właściwe byłoby to także w odniesieniu do wszelkich innych praw - niedotyczących własności intelektualnej? Czy może należałoby dopuścić taką konstrukcję także w stosunku np. do komercjalizacji rzeczy? Ale z drugiej strony jeśli dopuścić w jednym przypadku, to dlaczego nie w innych?

Autor: Ri

poniedziałek, 23 marca 2009

Wolność słowa i przekazu a prawo cytatu - cz. 3

1.1 Wolności słowa na gruncie prawa polskiego
1.2 Prawo cytatu na tle wolności słowa
1.3 Problem wąskich ram prawa cytatu w „społeczeństwie internetowym” na tle wolności słowa

Przyglądając się bliżej instytucji prawa cytatu zastanowić można się nad tym, czy zagwarantowane przez przepis art. 29 ust. 1 ramy cytatu, wyznaczające pośrednio pewne granice wolności wypowiedzi w Polsce, przystają do współczesnego „społeczeństwa internetowego”. Problemem, z jakim wiąże się niedostosowanie w pewnym zakresie ram instytucji dozwolonego użytku, jest nie tylko ciągły rozwój techniki, ale i również zmiany, jakie zachodzą w samym społeczeństwie. Dzięki pojawieniu się Internetu oraz digitalizacji różnego rodzaju utworów przesyłanie informacji stało się niezwykle łatwe. Ludzie nie muszą już opisywać zabawnych scen z filmów, wzruszających audycji, czy bulwersujących materiałów, bo dzięki nowej technologii mogą je po prostu pokazać. Taka forma przekazu pozwala lepiej współodczuwać, zmniejsza możliwość nieporozumień, a co więcej, pozwala ludziom w różnych częściach świata odczuwać dokładnie to samo. Ponadto, wraz z tworzeniem się społeczności Internetowej, ludzie odczuli chęć komunikowania się niejako „z całym światem”, poprzez rożnego rodzaju fora, portale społecznościowe, czy serwisy typu Youtube. Wraz z upowszechnieniem się Internetu, czymś naturalnym stała się potrzeba wyrażania i przekazywania swoich myśli i odczuć, w tym również różnego rodzaju przekazów audiowizualnych, w „wolną przestrzeń Internetu”, tak aby każdy, kto tylko chce, miał możliwość zapoznania się z daną treścią. Zjawisko to spowodowało, że coraz więcej ludzi zaczęło rozpowszechniać różnego rodzaju utwory, w tym utwory audiowizualne, tym samym wychodząc poza ramy dozwolonego użytku prywatnego, który to stworzony został właśnie z myślą o dzieleniu się wrażeniami, jakich dostarcza sztuka, pomiędzy znajomymi poprzez wspólne korzystanie z utworów. W rezultacie osoby zamieszczające rożnego rodzaju chronione prawem autorskim treści, aby czynić to legalnie, muszą mieścić się w ramach dozwolonego użytku publicznego. Jednakże cele zawarte w art. 29 ust 1 PrAut wymienione zostały w sposób enumeratywny, z pominięciem celu informacyjnego. Oprócz tego, dozwolony przez prawo cytat stosowany może być jedynie w utworach stanowiących samoistną całość, co oznacza, że samo zamieszczenie fragmentu danego utworu bez żadnego twórczego kontekstu, choćby nawet mieściło się w ustawowym celu cytatu, nigdy nie będzie mieściło się w ramach dozwolonego cytatu. Warto podkreślić, że przewidziane przez art. 25 PrAut prawo przedruku pozwala na zamieszczanie niektórych krótkich materiałów (chociażby sprawozdań o aktualnych wydarzeniach) w celach informacyjnych, jednakże uprawnienie to przysługuje jedynie prasie, radiu i telewizji. Należy w tym miejscu zastanowić się, czy aby w dzisiejszych czasach roli, jaka przysługuje prasie lub radiu, nie może spełniać niemalże każdy aktywny użytkownik Internetu. Nawet jeśli odpowiedź na powyższe pytanie byłaby twierdząca, to i tak użytkownik ten nie ma prawa do rozpowszechnia celem informacyjnym jakiegokolwiek utworu. Z tych właśnie względów teoria i dozwolone ramy cytatu zaczynają coraz bardziej odbiegać od stosowanej w tej mierze praktyki, która w żadnym wypadku zgodna z prawem autorskim nie jest. Co więcej, w opinii większości społeczeństwa „dozwolone w ich przekonaniu ramy cytatu” pozwalają na znacznie więcej, niż wynika to z przepisów prawa i utrwalonej literatury. Dla większości, w szczególności „młodszego społeczeństwa” możliwość „dzielenia się” fragmentami różnego rodzaju utworów stała się częścią kultury i jest w ich przekonaniu przejawem korzystania z wolności wypowiedzi i przekazu.


Mając na uwadze powyższe rozważania uważam, iż w niedalekiej przyszłości zmiana przepisów regulujących prawo cytatu stanie się konieczna. W przeciwnym bowiem przypadku, przepisy te staną się jedynie martwym prawem, na które i tak nikt nie będzie zważał. Oczywiście zmiany te muszą uwzględniać również interes twórcy, który już dziś, w wyniku masowo podejmowanych działań wykraczających poza dozwolony użytek publiczny jest w znaczącym stopniu naruszany. W związku z powyższym, w moim przekonaniu wraz ze znaczącą zmianą technologii oraz kultury korzystania z cudzej twórczości, konieczna staje się próba ponownego wyważenia, poprzez instytucje dozwolonego użytku, w tym również prawa cytatu, interesów twórcy (a w szczególności jego majątkowych praw autorskich) z interesami całego społeczeństwa.

Autor: Agnieszka Wachowska